Najlepsza nauka pływania na świecie.

Wierzymy, że każdy powinien się cieszyć pięknym stylem pływackim.
Pływacy TI nie tylko pływają pięknie, oni KOCHAJĄ pływanie.

Grzegorz Wrona – o filozofi, wodzie i o tym dlaczego toniemy. Wywiad.

 

Nie ma nic bardziej tajemniczego od wody
O filozofii pływania, wodzie i granicach własnych możliwości, z Grzegorzem Wroną trenerem Total Immersion i pasjonatem freedivingu rozmawia Beata Frohlich

Od początku wakacji w polskich wodach utonęło więcej osób niż w całym poprzednim sezonie, jakby Pan to skomentował.
Utonięcia, to naturalny sposób eliminacji frajerów ze świata. Wiem, że brzmi to kontrowersyjnie, albo nawet obrazoburczo, bo przecież o zmarłych powinno się mówić dobrze, albo nie mówić wcale. Ale właściwie dlaczego? Może darujmy sobie tę hipokryzję. Przecież utonęli, bo byli głupi i nie nazywając tego faktu po imieniu, pośrednio wysyłamy na tamten świat następnych.  Tłumaczenie, że ktoś się utopił, bo woda była w tym miejscu głęboka, złapał go skurcz, czy pojawiła się fala cofająca, która występuje nad morzem , to stawianie wozu przed koniem. Ludzie topią się przede wszystkim dlatego, że nie umieją pływać.  Reszta, tylko ujawniają tę nieprzyjemną prawdę.
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić żeby Maichel Phelps (wielokrotny mistrz olimpijski), utopił się z powodu skurczu łydki, dużej głębokości, czy piwa, na które pozwolił sobie przed wejściem do wody.  Paradoksalnie topić zaczynamy się już na brzegu i to często na wiele lat przed samą tragedią.
W jaki sposób?
Na przykład unikając w szkole zajęć wychowania fizycznego na basenie. Nikt nie topi się dlatego, że przy nagłym szkwale oberwał bomem i wypadł z jachtu. Utopił się, bo jeszcze na brzegu nie założył kamizelki ratunkowej wiedząc, że idzie żeglować.  Nikt nie utopił się bo wypił piwo i poszedł pływać. Utopił się dlatego, że był durniem, który pod wpływem alkoholu przecenił swoje możliwości, a w wolnym czasie zamiast uczyć się pływać siedział w pubie.  Topielcy to nie ofiary głębokości, fali, czy baru na plaży. To ofiary samych siebie.  Warto w tym miejscu przytoczyć słowa św. Augustyna, który powiedział „kochaj i rób co chcesz”. Jeżeli się kogoś naprawdę kocha nie wyrządzi mu się krzywdy.   Sparafrazujmy te słowa mówiąc: „naucz się dobrze pływać i rób co chcesz”.  Jest mało prawdopodobne, że dobremu pływakowi przydarzy się w wodzie niemiła niespodzianka

To dlaczego tak wiele osób nie umie w ogóle pływać, albo pływa kiepsko?
Myślę że są trzy powody. Starsze pokolenie nie miało takiego dostępu do wody jaki mamy dzisiaj. Parki wodne i kryte pływalnie zaczęły wyrastać w Polsce jak grzyby  po deszczu dopiero od niedawna. Po drugie, są ludzie których aktywność fizyczna w ogóle nie interesuję. Pokolenie „homointernautus” gotowe jest każdą wolną chwilę poświęcić na hodowanie garba przed komputerem. Od obowiązkowej matematyki na maturze nie przybędzie nam inżynierów, a co najwyżej ludzi bez matury, ale umiejętność pływania, jako warunek ukończenia szkoły średniej, być może uratowałby życie niejednemu zdolnemu matematykowi
Inną sprawą są mało skuteczne, a często wręcz zniechęcające metody uczenia pływania i to jest trzeci powód.
Jaki nauczyciel taki uczeń?
Można tak powiedzieć. Instruktor pływania stojący na brzegu z tyczką w garści, gadający przez telefon komórkowy w trakcie zajęć, wydzierający się na swoich podopiecznych niczym kapral w wojsku, wpisał się skutecznie w krajobraz polskiej pływalni. Ale taki scenariusz lekcji pływania to nieporozumienie. Nieporozumienie, które stało się normą.
Są lepsze scenariusze?
Są metody które czynią cuda, trzeba tylko o nich wiedzieć i chcieć je poznać.
Sam jestem instruktorem pływania metodą tradycyjną, czyli takim od stania z tyczką, ale przede wszystkim trenerem Total Immersion  i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nauka pływania metodą Total Immersion w porównaniu z tradycyjnymi metodami, to prawdziwa rewolucja.
Na czym polega różnica?
Wśród instruktorów pływania można usłyszeć opinię, że około 30% ludzi nigdy nie nauczy się pływać, bez względu na chęci i starania. Żaden trener Total Immersion nie podpisałby się pod tym. Pływać można nauczyć każdego, trzeba tylko wiedzieć jak się do tego zabrać. Na kursy Total Immersion zgłaszają się często osoby pływające jedynie tzw. „rozpaczliwcem”. Zamiast pływać walczą o życie.  Po paru dniach kursu wzbudzają na basenie zazdrość.
W czym tkwi tajemnica?
W zupełnie innej filozofii pływania. Metoda Total Immersion przypomina bardziej uprawianie jogi albo Tai Chi. Siła, kondycja, czy warunki fizyczne nie mają tu znaczenia. Liczy się przede wszystkim umysł, dopiero później mięśnie. Total Immersion, to technika  pływania bezwysiłkowego, dlatego często korzystają z niej triatloniści, czy pływacy długodystansowi.
Tradycyjna metoda nauki pływania, to zwykle wielogodzinna mordęga z deską, a przecież zdając egzamin na kartę pływacką, czy żółty czepek nie będziemy pływać z deską.
Jak szybko można się nauczyć pływać stosując metodę Total Immersion
Kurs pływania metodą TI trwa zaledwie parę dni. Zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych pływaków. Co prawda są to bardzo intensywne zajęcia i odbywają się nie tylko w wodzie.  Trenerzy Total Immersion jako jedyni, prowadzą w trakcie kursu również zajęcia teoretyczne i wykłady.  Tłumaczą  i przygotowują do tego, co słuchacz za chwilę będzie ćwiczył w wodzie. Jest to ważne, bo zajęcia w wodzie nie przypominają w ogóle tradycyjnej nauki pływania.  Jeżeli nie poznamy i nie zrozumiemy zasad decydujących o płynności i gracji poruszania się w wodzie „na sucho”,  to nasza intuicja sama nam tego nie podpowie. Między innymi dlatego podczas zajęć kursanci są wielokrotnie filmowani, zarówno z powierzchni wody, jak również pod wodą.  Błędy, które popełniają, ale też ich mocne strony są później dokładnie wspólnie analizowane i poprawiane. W metodzie Total Immersion  nie ma znaczenia, czy ktoś jest znakomitym pływakiem, czy stawia dopiero pierwsze „kroki pływackie”. Każdy przechodzi te same etapy szkolenia. Panuje nawet opinia, że nieumiejący pływać uczą się szybciej.
Skoro  metoda jest tak skuteczna, to gdzie tkwi haczyk. Inaczej mówiąc, czy  pływanie metodą Total Immersion ma jakieś wady?
To cena i dostępność kursu. Godzina lekcji pływania metodą TI jest trzy – do czterech razy droższa od metody tradycyjnej.  Ale warto pamiętać, że decydując się na tańszy, ale mało efektywny kurs tradycyjny, który będzie ciągnął się miesiącami w efekcie zapłacimy więcej.  W  ekonomi zwykle zły, bo tańszy pieniądz wypiera dobry. Warto o tym pamiętać i nie dać się nabrać.
Niedawno na basenie widziałem instruktora uczącego  pływania kraulem stylem „kajakowym. Łza mi się w oku zakręciła, bo takim kraulem pływało się 40 lat temu . Od tamtej pory kraul bardzo się udoskonalił. Ciekawe gdzie przez ten czas był Pan instruktor..?
Wspomniałem o tym, bo jest to problem etyki zawodowej. Trenerów i pływaków Total Immersion obowiązuje japońska filozofia „Kazein”.  Rodzaj kodeksu honorowego,  nakazującego ciągłe doskonalenie siebie, nie tylko jako pływaka, czy nauczyciela, ale także jako człowieka w ujęciu szerszym wręcz holistycznym.
Jakie to ma praktyczne przełożenie na naukę pływania?
 Jeżeli trener TI będzie szedł na łatwiznę i na przykład uczył pływać stojąc na brzegu basenu,  samemu nie wchodząc do wody, albo kierując się źle pojętym zyskiem będzie uczył zbyt wielu kursantów jednocześnie, to straci licencję. To ważne, gdy mowa o jakości usługi, za którą kursant musi przecież zapłacić.
 Myślę, że Total Immersion jest najbardziej efektywnym sposobem pływania na świecie i najskuteczniejszą metodą nauki pływania. Być może również dlatego, że jest efektem współpracy trenerów i co ciekawe projektantów okrętów podwodnych.  Sumą doświadczeń sportowców i inżynierów.  To wszystko zdecydowało, że dzisiaj pływacy Total Immersion, to bez wątpienia awangarda.
Gdzie można nauczyć się tak pływać?
Trenerów TI w Polsce da się przysłowiowo policzyć na palcach jednej reki i to jest właśnie druga wada tej metody. Ale jesienią chcemy rozpocząć naukę i doskonalenie pływania metodą Total Immersion także w Nowym Sączu. Na razie przy sądeckim AZS-ie, ale.również na pływalni miejskiej. Marzy nam się w przyszłości stworzenie sądeckiej drużyny Masters, która wykorzystując techniki Total Immersion, mogłaby konkurować w zawodach z najlepszymi zespołami Mastersów w Polsce.
Na czym polegają zawody Masters?
Może w nich uczestniczyć każdy, kto nie jest wyczynowym pływakiem. Poza tym zawodników Masters obowiązuje podział na kategorie wiekowe. Daje  to szanse na sensowną rywalizację ludziom w różnym wieku.
No właśnie, czy jest jakaś granica wieku do której jeszcze możemy nauczyć się pływać, a od której nasze wysiłki będą  tylko syzyfową pracą.
Przede wszystkim każdy z nas umiał kiedyś pływać. Niemowlę instynktownie utrzymuje się na wodzie, a zanurzone potrafi wstrzymać oddech nawet na 40 sekund. Tę instynktowną umiejętność tracimy, kiedy zaczynamy chodzić. Pływanie jest więc rodzajem wiedzy zapomnianej, a nauka pływania w dużej mierze przypominaniem sobie siebie samego.
A jeżeli chodzi o granicę….?  Jaques Mayol legenda freedivingu w wikeu 70 lat nurkował bez problemu na głębokość 40 m bez aparatu oddechowego. Potrafił wstrzymać oddech pod wodą na ponad 4 minuty. Niemiecka reżyserka filmowa i dokumentalistka „Leni” Riefenstahl nauczyła się nurkować w aqualungu dobiegając 80 lat. Nakręciła film o podwodnym życiu oceanu, który zaprezentowała w swoje setne urodziny.
 Ale zostawmy sport i nurków, zostawmy scherpów wchodzących na Mount Everest w wieku 80 lat , siedemdziesięcioletnich maratończyków, czy triatlonistów. Niemiecki filozof Hans Georg Gadamer zaczął się uczyć języka angielskiego, żeby prowadzić wykłady w USA w wieku 85 lat i nauczył się. Ożenił się z kobietą młodszą od siebie o 40 lat, a wtedy o viagrze jeszcze nikt nie słyszał. 
Wynika z tego, że to sami sobie stawiamy sztuczne granice i sami je możemy przekraczać .
To na co nas stać i w jakim wieku, jest w dużej mierze sprawą kulturową, a nie obiektywną. Najlepiej widać to na przykładzie emerytów odwiedzających w lecie greckie, hiszpańskie, czy portugalskie wybrzeża. Francuzi, Hiszpanie , Włosi grają w tenisa, nurkują, uprawiają snoorking, czy wind surfing. Polskich emerytów często interesuje głównie to, czy „szwedzki stół” w hotelu wystarczająco się ugina pod ilością żarcia i czy w pobliżu są oprócz nich jeszcze jakieś zabytki. To jacy będziemy, kiedy nastanie tzw. jesień życia zależy w dużej mierze od nas samych. Czy mając w końcu czas tylko dla siebie, spożytkujemy go poznając świat, czy zmumifikujemy się żywcem, oglądając seriale w telewizji, to tylko nasza decyzja, podjęta z resztą w młodości.
Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starości trąci?
Jest w tym sporo prawdy. Sprawności fizycznej, czy umysłowej nie nabywa się z dnia nadzień. To efekt świadomej pracy nad sobą przez wiele lat. Ale w odróżnieniu od pracy w korporacji, tym razem zysk będzie należały do nas. Jesteśmy w końcu tylko tacy, jacy chcemy być.
Jest Pan zdania, że pływanie wykracza poza wąsko pojęty sport. Według Pana to rodzaj filozofii życia.
Umiejętność pływania otwiera drzwi do nurkowania, żeglarstwa, freedivingu, które jeżeli staną się  pasją to podobnie jak alpinistyka, nie dadzą się już zredukować tylko do technicznej sprawności.  Wokół nich zaczniemy organizować swoje życie i dzięki nim pełniej je przeżywać.
Woda zajmuje 70% naszej planety. Nie potrafiąc pływać ograniczamy sobie dostęp do tej ogromnej  i fascynującej przestrzeni.
Być może  dlatego według starożytnych Greków, człowiek wykształcony powinien obowiązkowo umieć czytać, pisać i pływać . Notabene ciekawe ilu dzisiejszych wybitnych historyków, czy filozofów, specjalizujących się w starożytnej Grecji, ówcześni Grecy uznaliby za nieuków.
A wracając do nieszczęśników, którzy topiąc nie doczekali końca wakacji zacytuję rumuńskiego myśliciela Emila Ciorana, który powiedział kiedyś, że nie ma nic bardziej tajemniczego od wody.  A do tajemnicy należy się odnosić  z pokorą i szacunkiem. Jeżeli będziemy mieli wystarczająco dużo pokory i szacunku do wody statystyki utonięć  zaczną spadać.

Opublikowano w: Blog