Najlepsza nauka pływania na świecie.

Wierzymy, że każdy powinien się cieszyć pięknym stylem pływackim.
Pływacy TI nie tylko pływają pięknie, oni KOCHAJĄ pływanie.

Gościnnie; Janusz Mrozik – moja przygoda z pływaniem.

Pomysł napisania tej historii jest wyłącznie moim dziełem i Janusz, jedynie po moich usilnych namowach, zgodził się upublicznić poniższe opowiadanie. Co skłoniło mnie do zwrócenia się do Janusza z podobną prośbą? Otóż, człowiek podświadomie wyczuwa i analizuje osoby, z którymi dane jest mu obcować. I oto właśnie, gdy miałem tą przyjemność kilkakrotnie z Januszem ćwiczyć na naszych warsztatach, za każdym razem w pamięci pozostawały mi pewne migawki, urywki czegoś, co po dłuższym okresie ułożyło się w jedną, harmonijną całość. Byłem wówczas święcie przekonany, iż to z czym mam do czynienia to najwyższy perfekcjonizm i kunszt ocierający się o mistrzostwo. Kto poznał Janusza, na pewno sie ze mną zgodzi.-Paweł Lewicki.

Janusz Mrozik, trener TI.

„MOJA DROGA DO TOTAL IMMERSION

Historia o tym jak znalazłem się w Total Immersion jest krótka. W marcu 2008 roku rozpocząłem naukę pływania, (ale jeszcze nie naszą metodą), później uczestniczyłem siedmiokrotnie w zajęciach naszego głównego trenera Pawła Lewickiego (warsztaty i obozy), a w listopadzie 2011 roku odbyłem w Krakowie kurs trenerski i uzyskałem dyplom trenera TI. Jest to bez wątpienia jeden z moich największych życiowych sukcesów (o ile nie największy).  W uzupełnieniu tych informacji powinienem jeszcze dodać, że jestem zupełnie spoza branży sportowej. Jako absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach pracuję w Filharmonii Krakowskiej, gdzie gram na skrzypcach. Równocześnie uczę gry na skrzypcach w szkole muzycznej II stopnia w Krakowie. Przed laty ukończyłem także studia na Uniwersytecie Jagiellońskim na wydziale historyczno–filozoficznym. I jeszcze jedno – kilka miesięcy temu ukończyłem 60-ty rok życia.

Janusz Mrozik - na galowo

Janusz Mrozik - na galowo

Kiedy pytają mnie znajomi o motywacje do podejmowania tak znacznego wysiłku fizycznego w związku z moim pływaniem, opowiadam im o nowej rzeczywistości, w której znalazłem się w połowie 2008 roku, o nowych doświadczeniach i o fantastycznych ludziach, których wtedy poznałem.

A wszystko zaczęło się dość banalnie. We wspomnianym już marcu prawie cztery lata temu podczas wizyty u lekarza – kardiologa (moje wyniki badań są złe i jeśli nie zmienią się wskutek odpowiedniej diety i wysiłku fizycznego, to konieczne będzie wdrożenie długotrwałego leczenia farmakologicznego). Fantastyczny człowiek, wybitny i wspaniały lekarz, dr Tadeusz Królikowski namówił mnie wtedy do regularnego pływania. Nie umiałem wtedy pływać, zatem zwróciłem się o pomoc do trenera pływania, i … zaczęło się. Przy mojej słabej sprawności fizycznej, kiepskiej ruchomości w stawach i – przede wszystkim –zaawansowanym wieku początki były bardzo trudne. Pracowałem nad wszystkimi stylami, ale w sposób szczególny przykładałem się do delfina, który fascynował mnie zawsze w najwyższym stopniu. Wcześniej nawet nie marzyłem o tym, że uda mi się kiedykolwiek przepłynąć kilka metrów tym stylem. Długo nieudawało mi opanować prawidłowego falowania i innych elementów delfina. Do dziś pamiętam uśmieszki ratowników obserwujących moje początkowe poczynania w wodzie, ale nie mam o to do nich żalu; w istocie musiało to wyglądać karykaturalnie. Po kilkunastu tygodniach ćwiczeń bez widocznych postępów  przyszedł mi do głowy pomysł – nawet dla mnie samego – zaskakujący; postanowiłem, że na swoje 60-te urodziny przepłynę dystans 100 metrów… delfinem. Miałem na to półtora roku czasu…

Janusz Mrozik - na sportowo

Janusz Mrozik - na sportowo

Wczesną jesienią 2010 roku poznałem Pawła uczestnicząc po raz pierwszy w warsztatach TI. Były to zajęcia ze stylu grzbietowego, żabki i delfina. I znowu problem – za nic w świecie nie mogłem przyswoić sobie równowagi w grzbiecie, pracy rąk w żabce i innych niuansów. Zaopatrzyłem się w płyty szkoleniowe TI i znowu cierpliwie pracowałem w wodzie przez wiele miesięcy; nie ukrywam, że w tym czasie pływałem trzy– a nawet cztery razy w tygodniu. Systematyczne treningi przyniosły efekty – udało mi się dotrzymać danej sobie obietnicy – we wrześniu 2011roku pływałem już dystans ponad 100 metrów delfinem.

Warsztaty kraula w grudniu 2010 roku prowadzone przez Pawła miały dla mnie znaczenie szczególne. Byłem do nich dość dobrze przygotowany poprzez lekturę książki Terry’ ego Laughlina, jak również wnikliwą analizę materiału z płyty DVD „Kraul XXI wieku”. Po tych warsztatach uzmysłowiłem sobie fakt, że Total Immersion jest metodą pływania, która bardzo mi odpowiada, że  utożsamiam się z nią. Zrozumiałem, że gdyby nie było Total Immersion nie mógłbym nawet marzyć o stylowym pływaniu na dłuższych dystansach.  Moje warunki i możliwości fizyczne nie pozwoliłyby mi pokonać dystansu powyżej 200 metrów kraulem techniką tradycyjną, która jest u nas w Polsce preferowana.

Kiedy sam przekonałem się jak wiele zalet ma TI, jak nowatorską jest metodą pływania i jak wiele daje satysfakcji jej stosowanie, postanowiłem, że będę tę metodę propagował wśród kolegów i przyjaciół oraz ludzi nią zaciekawionych. Z perspektywy minionych kilkunastu miesięcy przyznaję, że całkiem nieźle mi się to udaje. Kilkanaście osób skierowałem na warsztaty organizowane przez Pawła, a od czasu kiedy sam zostałem trenerem, uczę pływać sporą grupę zainteresowanych osób.

Moją działalność trenerską chciałbym rozwinąć przede wszystkim w okresie późniejszym – myślę tu o czasie, kiedy przestanę pracować zawodowo i stanę się emerytem, co nastąpi za lat 4- 5.

Natomiast obecnie wciąż jestem skoncentrowany na doskonaleniu własnej techniki pływania. Odnosi się to do wszystkich stylów, bowiem zamierzam wystartować w tym roku w zawodach Masters na dystansie 400 metrów stylem zmiennym, a także przygotować się do pokonania dystansu 200 metrów delfinem. Aktualnie utrzymuję dobrą formę pływacką i równocześnie stosuję trening siłowy – hantle, ławeczka i wioślarz, w celu wzmocnienia obręczy barkowej. Wszystko to ma na celu poprawienie mojej kondycji fizycznej, by w efekcie pokonać dystans 200 metrów właśnie delfinem. Jestem optymistą w tym względzie i mam nadzieję, że sprostam zwłaszcza temu ostatniemu wyzwaniu.

Ponadto planuję przygotować się do letniego maratonu pływackiego w Kryspinowie. Gdyby dr Królikowski, który świetnie pływa, (choć jeszcze nie całkiem metodą TI – ale szybko to nadrobimy) zdecydował się wystartować w tych zawodach, mielibyśmy na pewno obaj wielką satysfakcję. Doktor i jego pacjent… Pacjent, który dzięki sugestiom lekarskim aż tak bardzo zadbał o swoje zdrowie, że został osobistym trenerem pływania swojego doktora.

Myślę, że stronę internetową TOTAL IMMERSION POLSKA odwiedzają nie tylko ludzie związani z TI, ale także ci, którzy jeszcze nie pływają tą metodą, albo nie pływają wcale. Zwracam się do takich właśnie ludzi: nie czekajcie – zaczynajcie pływać już teraz. Zdobądźcie się na ten wysiłek, nie przejmujcie się początkowymi trudnościami, sukces przyjdzie wcześniej niż myślicie. Jeśli ja sobie z tym poradziłem, to Wy też na pewno dacie sobie radę. Do zobaczenia na basenie, a może na wodach otwartych?

Opublikowano w: Blog, nasz gość