Wody otwarte – 3xTAK
Podczas pływania na wodach otwartych nic chyba nie stanowi takiej trudności jak utrzymanie właściwego kierunku ruchu, a wszystko co z tym jest związane – w szczególności równowaga boczna pływaka, poddane jest prawdziwej próbie. Wystarczy 1-3 cm odchylenie jednego ramienia w kierunku np do środka by efekt ten został spotęgowany i zamieniony na metry na przestrzeni 100-300m, nie wspominając już odcinków dłuższych.
I faktycznie pływanie w poprzek, slalomem do brzegu i w kierunku brzegów Afryki było dominujące w pierwszych chwilach naszych zajęć. Położyliśmy duży nacisk na walkę z tą plagą, wykonując kilka, a nawet kilkanaście ćwiczeń zmieniających ten trend. Jednym z ciekawszych i dość wartościowych okazało się poświęcenie części uwagi stabilnie położonej głowie na wodzie, w bardzo prostych ćwiczeniach równowagi a następnie przeniesieniu tego elementu do krótkich odcinków pływanych pełnym stylem zaczęło przynosić oczekiwane rezultaty. Stabilizacja głowy i kierowanie czubka głowy do przodu – zwykliśmy to nazywać wiązką lasera, było idealnym rozwiązaniem dla osób z chwiejnym stylem pływackim.
Dopiero po tym,dość podstawowym wstępie, rozpoczeliśmy pracę nad ułożeniem ciała w linii prostej od barków po nadgarstki – w naszej terminologii zwykliśmy to określać pojęciem szyn. Szyny, będę de facto tym, co umożliwi naszym pływakom próbę coraz bardziej śmiałego poczynania sobie na otwartym akwenie, którego rozległa przestrzeń jest największą przyczyną dezorientacji.
Pierwsze ćwiczenie postanowiliśmy wykonywać tuż przy linii brzegowej na odcinkach nie dłuższych niż 25-35m, po poprawnym wykonaniu ćwiczenia, zadaniem kolejnym było przeniesienie punktu koncentracji uwagi na pełen styl, najpierw na długości ok 15m, potem powoli dystans ten był wydłużany, aż pod koniec dnia z radością obserwowaliśmy pierwsze 100m przepłynięte w linii prostej, nie lada wyczyn.
Prawdziwym testem symetrycznego pływania okazało się trafianie w boję. Rzecz polegała na obraniu celu na boję oddaloną chyba ok 150m wiązką lasera i próba dopłynięcia w jej kierunku bez zdjęcia wiązki z celu. Elementem ułatwiającym wykonanie tego zadanie okazało się wyobrażenie boi miedzy ramionami, tuż przed naszą głową – wtedy naprawdę o guza nie było trudno, wszyscy zaczęli bezbłędnie trafiać.
Miło było obserwować jak technika naszych podopiecznych nabiera cech jakie przedstawiają pływacy już prawie elitarni, jako wyraz naszego uznania dla nich, ostatniego dnia wspólnie grupa początkująca i zaawansowania rozpoczęły pracę nad budową tempa z użyciem Tempo Trainera, po początkowym przywyknięciu do dzwięku jaki on wydaje, nic nie pozostało tylko pływać szybciej. Po około godzinnym treningu z różnym zakresem częstotliwości, rozpoczeliśmy z 1.30 i następnie częstotliwość malała do 1.60, potem zeszliśmy w dół, prawie do 1.00sek. Każdy kto próbował pływać w takim tempie, zdaje sobie sprawę z czym to się wiąże. Był to prawdziwy test gotowości do czegoś, co w nieunikniony sposób musiało nastąpić, czyli do serii krótkich, symulowanych wyścigów na trasie wyznaczonej boją i linią brzegową. Po treningu technik związanej z opływaniem boi i przypomnieniem sztuki nawigacji – czyli orientacji w terenie, ruszyliśmy do zabawy. Były to chyba jedne z najwspanialszych chwil, czasu który powoli zbliżał się ku końcowi, aż nie chciało się wychodzić z wody i rozstawać z tym przepięknym miejscem. Do następnego razu.
