Najlepsza nauka pływania na świecie.

Wierzymy, że każdy powinien się cieszyć pięknym stylem pływackim.
Pływacy TI nie tylko pływają pięknie, oni KOCHAJĄ pływanie.

Trzeci sekret szybkości: Wiedzieć kiedy zwolnić.

Wiedzieć kiedy zwolnić jest chyba ważniejsze niż wszystkie pozostałe aspekty szybkiego pływania z zachowaniem gracji. Mógłbym przytoczyć nieskończoną ilość przypadków, w których wielcy sprinterzy spędzali niespotykaną ilość czasu pływając wolno. W roku 2006 podczas stażu trenerskiego w miasteczku uniwersyteckim New Paltz miałem okazję obserwować przygotowania sprinterów do mistrzostw stanowych. Pomimo faktu, iż były to osoby pracujące zawodowo, a sport traktujące czysto jako pasję, to co było obserwowalne w ich pływaniu to niezwykła lekkość, precyzja i piękno z jakim pływali przez ok 15 minut zanim rozpoczęli zwiększać prędkość bez utraty jednak elementów tak charakterystycznych dla pływania super wolnego. Była wyraźna cecha łącząca to co robili pływając powoli z tym co działo się przy prędkościach z jakimi się ścigają. Instynktownie wiedzieli jak wykorzystać to co robią przy małych prędkościach, aby poprawić szybkość. Jest to coś, czego my możemy się z pewnością od nich nauczyć.

Trening sprinterów polega przede wszystkim na upominaniu ich do tego aby zwolnili. Niepodważalna zasada bowiem brzmi: „Możesz jedynie płynąć tak szybko jak jesteś w stanie panować nad rytmem i kontrolować ruchu, w chwili gdy to stracisz, a twoja technika zaczyna się kruszyć, zaczynasz zwalniać”. Zwracanie uwagi na płynność ruchów staje się tu priorytetowe względem kontroli pomiaru czasu.

Podczas jednej z sesji treningowych, poprosiliśmy zawodników aby popłynęli serię odcinków 50 metrowych z eksplozją szybkości na pierwszych 6 cyklach ( ok 20m) a następnie wytracali prędkość dopływając do ściany. Najlepsi z grupy pływali z niewiarygodną koordynacją pomiędzy kończynami a tułowiem, nawet przy prędkościach maksymalnych. Ci słabsi, wyraźnie rozpoczynali skracanie długości ruchów w pogoni za maksymalnym SR (częstotliwością ruchów) czyniąc swój styl nieskoordynowanym i nieefektywnym (szybkość pracy ramionami duża, prędkość ruchu ciała do przodu znikoma).

Poprosiliśmy zawodników mających problemy z koordynacją ruchów przy maksymalnych prędkościach na brzeg i poprosiliśmy o obserwację przez kilka minut zawodników bardziej utalentowanych. Wnioski nasunęły się same. Długość kroku była u nich wyraźna, nawet podczas pływania sprintem. Tego typu synchronizacja może zająć trochę czasu, nawet cały sezon, jest ona jednak warta poświęcenia tylu sesji treningowych, ile będzie potrzeba. Najlepszym sposobem na jej opanowanie będzie ustanowienie najbardziej optymalnej  SL (długości kroku), następnie stopniowe podnoszenie SR przy jednoczesnym utrzymaniu płynności i koordynacja pracy całego ciała.

Wyzwanie jest tutaj identyczne dla nas wszystkich, nie tylko dla sprinterów, którzy muszą zaadoptować się do prędkości maksymalnych. Bez względu na to  jaką szybkość czy częstotliwość będziesz używał do pływania, musisz wpierw nauczyć się zachowania kontroli, płynności i stosunkowo długiego kroku na wszystkich szczeblach pomiędzy prędkościami super wolnymi a maksymalnymi.

A to oznacza bycie wyjątkowo przebiegłym, aby zrozumieć, że aby płynąć szybko trzeba najpierw umieć zwolnić.

Paweł Lewicki