Rotacja ciała w kraulu – ile, tak naprawdę.
Po zakończonych ostatnio obozach trenerskim i pływackim na pięknym bocheńskim obiekcie nie sposób było nie zauważyć że pływanie wśród większości społeczeństwa przechodzi istny renesans. Nie chodzi tyle o ilość osób uczęszczających na pływalnie i czynnie uprawiających ten sport, ale przede wszystkim o ich zaangażowanie.
Pozwólcie, że wyjaśnię. Myślę, iż ponad 90% pływaków, podchodząc do kwestii rotacji zbyt dosłownie, używa jej za dużo. Rezultatem tego jest konieczność po stronie trenerów do jej zmniejszenia. Pragnę podkreślić, że zawsze trend był raczej odwrotny – czyli w kierunki zbyt małej rotacji.
Próbując się doszukać przyczyn tego stanu rzeczy, przychodzą mi na myśl dwa najbardziej prawdopodobne rozwiązania:
1) Przez kilka ubiegłych lat, zwłaszcza w okresie 2004-2007 rozpowszechniona była wśród trenerów teoria pływania na boku – jako element mający nauczyć bardziej opływowej sylwetki ciała. I tu przyznaję się sam, iż w ten sposób ja byłem nauczany, jak również sam nauczałem (była to wówczas powszechna teoria w literaturze i filmowych materiałach szkoleniowych)
2) Najczęściej łatwiej jest przerotować niż niedorotować – jeśli mogę się tak wyrazić. Czyli łatwiej jest płynąć prawie na boku, niż prawie płasko. Jest to bardziej naturalne ze względu na pracę naszych kończyn w stosunku do położenia naszego tułowia.
Konsekwencje nadmiernej rotacji są jednak bardziej bolesne w skutkach, a niżeli jej braku. Po pierwsze za każdym razem kiedy rotujemy nadmiernie, to tak jakbyśmy wpadali w poślizg na każdym zakręcie – tracimy równowagę i tracimy rytm poruszania się. Po drugie, potrzebujemy o wiele więcej energii aby po takim „ostrym zakręcie” wrócić do położenia optymalnej rotacji po przeciwnej stronie ciała. Co się z tym wiąże, zużywamy na to też cenny czas.
Jak w tej sytuacji sobie możemy pomóc. Tak jak pokazano to powyżej, zachować szeroko prowadzoną rękę z przodu ciała i unikać skręcania jej do osi środkowej (czyli w kierunku głowy). Oraz, zwrócić uwagę na górne ramię, które niewielką swoją częścią powinno dotykać powietrza.
Płynąc w pełnym stylu staramy się zachować powyższe zasady (ręka prowadząca wchodzi do wody na szerokości barku i nie ma prawa zjechać do wewnątrz, bark ręki przeciwnej w jak najmniejszym stopniu opuszcza wodę).
Tylko takie położenie ciała daję w pełni efekt rozluźnienia i relaksacji poprzez ograniczenie napięcia mięśni górnej części ciała (do czego może dojść i dochodzi przy dużej rotacji).
Jeszcze jedna rada, spróbuj popłynąć szybciej, jeśli czujesz że rotacja nie ulega zmianie. Pływanie wolno jest dobre z wielu aspektów technicznych, ale często powoduję przerost rotacji. Szybkie pływanie ma efekt przeciwny, czyli zawęża stopień naszej rotacji.
Powodzenia.
Paweł Lewicki
