Najlepsza nauka pływania na świecie.

Wierzymy, że każdy powinien się cieszyć pięknym stylem pływackim.
Pływacy TI nie tylko pływają pięknie, oni KOCHAJĄ pływanie.

Białe biegowe szaleństwo.

Wiem, sezon zimowy już chyba się kończy i ciężko jest wracać do przeszłości, ale nie sposób mi pominąć milczeniem dopiero co zakończonyobozu Swim&Ski,  jaki po raz pierwsze zorganizowaliśmy w końcu lutego, po części za sugestią moich przyjaciół z za oceanu, po części z moich własnych doświadczeń związanych z pozytywnym wpływem nart biegowych na wzrost wydolności organizmu, zwłaszcza w okresie zimowym, czyli czasie ograniczonej dostępności do sportów lądowych.

Już dawno nie mieliśmy tak intensywnego zgrupowania, jak właśnie nasze minione w Karpaczu, dwa treningi na basenie już dla wielu byłyby ponad ich siły, a tu w środku dnia czekało nas jeszcze jedno wyzwanie – mianowicie wyjazd na szlak narciarski, w ciągu dwóch pierwszych dni były to trasy w Karpaczu. Wybór celowy, po części spowodowany trudnymi warunkami – ciągłe opady śniegu przyniosły warstwę ponad 25cm w przeciągu nocy, co spowodowałoby utrudniony dojazd do mekki biegówek – Jakuszyc, po części chcieliśmy przygotować grupę do przyzwoitego poziomu, zanim zdecydowaliśmy się pokazać na „‚międzynarodowej” arenie. Czas ten nadszedł trzeciego dnia naszego pobytu. Zwarci i gotowi ruszyliśmy na szlak, trasy  znakomicie przygotowane do zbliżającego się Biegu Piastów, narty aż same jechały.

Szkoda, że trwało to tak krótko, ale oczywiście czekał nas jeszcze basen. Czas treningu pływackiego był momentem wielkiej ulgi – to jest przejścia z pozycji wertykalnej do horyzontalnej. I muszę powiedzieć, że pływanie w takich momentach, przy dużym obciążeniu treningiem lądowym jest jak balsam dla ciała, działa łagodząco i kojąco na zmęczone kończyny organizmu. A ponieważ pływanie jakie promujemy należy do takich, co rozluźniają i chyba każdy czekał na ten trening z pewnym wybawienie i z nadzieją na ukojenie zmęczenia lądowego.

I faktycznie, wychodząc z wody po umiarkowanie intensywnym, choć dość ekstensywnym treningu, wyraźnie odczuwana lekkość i odprężenie dawały nadzieję na lepsze jutro…a całe zmęczenie po kilkunastu kilometrach na nartach spływało jak krople wody po ciele pływaka/narciarza.

Odtąd każdego będę namawiał na spróbowanie swoich sił na nartach biegowych, korzyści z tego płynące są bowiem olbrzymie dla ogólnej wydolności i wzmocnienia całego organizmu, a umiarkowany wysiłek odbywający się na wysokości prawie 1000 m npm w warunkach  lekkiej hipoksji powoduje znaczne walory zdrowotne dla ciała człowieka. Połączenie tego ze świadomym, wysoce technicznym i jakościowym pływaniem jedynie wzmacnia efekt działania obydwu dyscyplin powodując sprzężenie korzyści z nich płynących. Koniecznie musicie spróbować!

Opublikowano w: Blog, Ogólne, trening na lądzie